Jak zmienia się sposób szukania usług? Od Google do AI
Dziś ten model zaczyna się zmieniać Rozwój ChatGPT, Gemini i innych narzędzi opartych na sztucznej inteligencji sprawia, że…
Przez lata Google było dla nas podstawowym miejscem szukania informacji. Nauczyliśmy się z niego korzystać, nauczyliśmy się wpisywać frazy i właściwie przestaliśmy zastanawiać się nad tym, czy ten sposób wyszukiwania jest naturalny.
Przez lata Google było dla nas podstawowym miejscem szukania informacji. Nauczyliśmy się z niego korzystać, nauczyliśmy się wpisywać frazy i właściwie przestaliśmy zastanawiać się nad tym, czy ten sposób wyszukiwania jest naturalny.
Dopiero rozwój ChatGPT i innych modeli AI pokazuje, jak duża zmiana właśnie się odbywa. Bo różnica pomiędzy Google a ChatGPT nie sprowadza się według mnie tylko do tego, że jedno narzędzie pokazuje linki, a drugie daje gotową odpowiedź.
Zmienia się cały sposób, w jaki możemy opowiedzieć o swoim problemie, zrozumieć go, szukać rozwiązania i ostatecznie trafić do firmy, której usługi mogą nam pomóc.
I właśnie w przypadku usług ta różnica wydaje mi się szczególnie ciekawa.
Dlaczego to teraz świetnie działa?
Wyobraźmy sobie, że chcę wybudować dom. Mam działkę pod Poznaniem. Budżet około 900 tys. zł. Nigdy wcześniej domu nie budowałem. Nie znam się na technicznych aspektach budowy i zależy mi na firmie, która zdejmie ze mnie możliwie dużą część problemów.
To jest moja rzeczywista sytuacja. Ale przez lata, korzystając z Google, sprowadzałem ją najczęściej do kilku słów:
„budowa domu Poznań” albo: „firma budowlana Poznań”.
I dopiero później zaczynała się właściwa praca. Otwierałem strony. Czytałem. Dowiadywałem się, czym jest generalny wykonawca. Szukałem informacji o kosztach. Sprawdzałem firmy. Czytałem opinie. Wysyłałem zapytania ofertowe. Porównywałem odpowiedzi.
Google dostarczało mi ogrom informacji, ale nadal to ja musiałem zbudować z nich odpowiedź na swój konkretny problem. Co więcej, często nie wiedziałem nawet, o co powinienem zapytać.
I według mnie jest to jedna z największych słabości starego modelu wyszukiwania, szczególnie przy usługach. Google nauczyło nas kondensować nawet bardzo złożone potrzeby do fraz odpowiadających możliwościom wyszukiwarki.
Nowe modele zaczynają robić coś odwrotnego. To wyszukiwarka próbuje dostosować się do naszego sposobu opisywania problemu.
Mogę po prostu napisać:
Mam działkę pod Poznaniem, około 900 tys. zł budżetu i chcę wybudować dom około 140 m². Nigdy wcześniej tego nie robiłem i nie znam się na budowie. Zależy mi na tym, żeby jedna firma przejęła możliwie dużą część procesu. Od czego powinienem zacząć?
I tutaj zaczyna się zupełnie inna droga. AI może odpowiedzieć, ale ja mogę od razu dopytać. Czy potrzebuję generalnego wykonawcy? Ile takie rozwiązanie może kosztować? Na czym mogę zaoszczędzić?
Jakie są ryzyka? Jak porównać wykonawców? O co powinienem ich zapytać? A w końcu: jakie firmy w okolicach Poznania warto wziąć pod uwagę?
Nie zaczynam więc od próby dopasowania swojego problemu do wyszukiwarki. Zaczynam od swojego problemu. I to jest według mnie kolosalna różnica na korzyść nowych modeli wyszukiwania.
To jest chyba jeszcze ciekawsze. W Google często zaczynaliśmy szukanie usługi wtedy, kiedy mniej więcej wiedzieliśmy już, czego potrzebujemy.
AI może wejść w proces znacznie wcześniej. Nie muszę jeszcze wiedzieć, że potrzebuję konkretnego specjalisty. Mogę napisać:
Mam problem ze wspólnikiem w spółce. Mam 80% udziałów, on 20%. Nie możemy dogadać się w sprawie X. Jakie właściwie mam możliwości?
Dopiero podczas rozmowy mogę dojść do pytania: Czy potrzebuję już prawnika? Potem: Jakiej specjalizacji? I dopiero na końcu: Kogo powinienem sprawdzić?
To jest dla mnie bardzo ważna zmiana z perspektywy marketingu usług. AI może pojawić się na ścieżce klienta dużo wcześniej niż moment, w którym klient zaczyna szukać konkretnej firmy.
Może pomóc mu nazwać problem. Zrozumieć go. Poznać możliwe rozwiązania. A czasami dopiero uświadomić, że w ogóle potrzebuje danej usługi.
Mam tutaj swoją hipotezę. W klasycznym Google ogromna część pracy była po naszej stronie.
Musieliśmy wykonać kilka wyszukiwań, wejść na wiele stron, przeczytać informacje, porównać je i dopiero samemu stworzyć z nich jakąś całość. AI ściąga z nas sporą część tej pracy.
Zadajemy jedno rozbudowane pytanie, a system może rozłożyć je na mniejsze problemy, przeszukać informacje i przedstawić nam ich syntezę. Ale jest jeszcze jedna rzecz. Rozmowa ma ciągłość.
W Google wpisywałem kolejno:
Google oczywiście miało historię moich wyszukiwań, ale dla mnie jako użytkownika były to przede wszystkim kolejne osobne wyszukiwania. W rozmowie z AI następne pytanie wynika z poprzedniego.
Model zna kontekst rozmowy. Wie, że mam działkę, jaki mam budżet, że zależy mi na bezpieczeństwie i że nie znam się na budowie. Nie muszę za każdym razem zaczynać od początku.
Według mnie właśnie ta oszczędność energii jest jednym z powodów tak szybkiego przyjmowania się nowych narzędzi. AI trafia po prostu w bardzo ludzką potrzebę: chcemy dostać dobrą odpowiedź możliwie małym kosztem własnej pracy.
To kolejna fundamentalna różnica. W Google proces wyglądał mniej więcej tak:
pytanie → wyniki → wybór stron → czytanie → porównanie → własny wniosek
W AI może wyglądać tak:
opis problemu → analiza → zebranie informacji → synteza → odpowiedź
Oczywiście jest to pewne uproszczenie, ale dobrze pokazuje zmianę. W Google odpowiedź bardzo często powstawała dopiero w naszej głowie po przejrzeniu wielu materiałów.
AI próbuje zrobić część tej syntezy za nas. To skraca ścieżkę i ponownie oszczędza czas. Ale dla właścicieli firm usługowych ma to jeszcze inną konsekwencję.
Przez lata naturalną jednostką SEO była dla nas: fraza → strona → pozycja. Jeżeli klient szukał „firmy budowlanej Poznań”, chcieliśmy mieć odpowiednią stronę zoptymalizowaną pod takie zapytanie.
To oczywiście nadal ma znaczenie. Ale jeżeli klient zaczyna opisywać AI całe sytuacje, perspektywa robi się dużo szersza. Musimy zastanawiać się nie tylko: „jakich fraz używa klient?”, ale również:
Dla mnie oznacza to stopniowe przechodzenie od optymalizacji wyłącznie pod frazy do budowania treści również wokół problemów, przypadków i całej ścieżki klienta. I to może mocno zmienić skalę pracy przy stronach firm usługowych.
Nie wystarczy zoptymalizować kilku najważniejszych podstron i uznać temat za zakończony.
Jeżeli chcemy dobrze pokrywać problemy naszych klientów, będzie to raczej sukcesywna praca przez kolejne miesiące: rozbudowywanie treści, odpowiadanie na kolejne pytania, opisywanie konkretnych przypadków i tworzenie całych klastrów wiedzy.
To oczywiście moja hipoteza dotycząca kierunku, w którym pójdzie SEO/GEO. Ale już dzisiaj uważam, że perspektywa optymalizacji stron firm usługowych będzie musiała być znacznie szersza niż sama lista najważniejszych fraz.
To prowadzi do ciekawego problemu. Do tej pory często myśleliśmy:
klient wpisuje frazę → widzi firmę → wchodzi na stronę → kontaktuje się.
Teraz potencjalna ścieżka może być znacznie dłuższa:
problem → rozmowa z AI → edukacja → zrozumienie potrzeby → wybór rodzaju usługi → rekomendacja firm → Google → strona → opinie → kontakt.
Oczywiście nie każdy klient przejdzie dokładnie taką drogę. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że AI zaczyna zajmować miejsce jeszcze przed tradycyjnym wyszukiwaniem wykonawcy.
To oznacza, że firmy usługowe powinny interesować się nie tylko tym, czy ChatGPT pokazuje ich nazwę po wpisaniu: „najlepsza firma X w Poznaniu”. Znacznie ciekawsze może być pytanie:
Czy informacje dostępne o naszej firmie pozwalają AI uznać nas za dobrą odpowiedź na konkretny problem klienta?
Tutaj pójdę krok dalej, chociaż zaznaczam wyraźnie: to moja hipoteza. Uważam, że rekomendacja AI może z czasem zacząć działać podobnie jak klasyczne polecenie.
Jeżeli Google pokazywało mi firmę na pierwszej pozycji, wiedziałem, że jest wysoko w wyszukiwarce. Ale kiedy przez kilka minut rozmawiam z AI, opisuję swoją sytuację, odpowiadam na pytania, doprecyzowuję potrzeby, a na końcu model mówi:
„w Twojej sytuacji warto sprawdzić firmę X”
psychologicznie może mieć to dla mnie zupełnie inną wagę. Mam poczucie, że rekomendacja jest wynikiem wcześniejszej analizy mojego konkretnego przypadku. I właśnie dlatego może powstawać coś w rodzaju „stempla wiarygodności”.
Sami mieliśmy już kilka leadów, w których potencjalny klient wprost powiedział nam, że AI nas poleciło. To oczywiście za mała próba, żeby wyciągać z niej jakiekolwiek twarde wnioski.
Ale w tych rozmowach było czuć, że dla klienta miało to znaczenie. Nie trafiał do nas zupełnie „na zimno”. Sama rekomendacja AI była dla niego argumentem przemawiającym za tym, żeby z nami porozmawiać.
Dlatego bardzo interesuje mnie pytanie: czy lead przychodzący z rekomendacji AI będzie nie tylko bardziej świadomy swojego problemu, ale również będzie przychodził z większym początkowym zaufaniem do rekomendowanej firmy?
Na dziś nie mam danych, żeby odpowiedzieć: tak. Ale zdecydowanie warto to obserwować.
Dokładnie ta sama rzecz, która jest ich siłą. Dostajemy gotową odpowiedź. Po kilku minutach rozmowy może nam się wydawać, że AI naprawdę dobrze zrozumiało naszą sytuację.
Odpowiedź jest logiczna. Brzmi pewnie. Jest spersonalizowana. Model pamięta wcześniejszą rozmowę. W efekcie możemy mieć znacznie większą skłonność do uznania tej odpowiedzi za prawdziwą i zweryfikowaną.
A przecież AI nadal może się mylić. Może źle zinterpretować pytanie, skorzystać ze słabego źródła, pominąć istotną informację albo dojść do błędnego wniosku.
I tutaj widzę bardzo ciekawy paradoks: im lepsze będzie nasze doświadczenie rozmowy z AI i im mocniej będziemy czuli, że narzędzie nas rozumie, tym większe może być ryzyko bezkrytycznego zaufania jego odpowiedziom.
Mam nawet hipotezę, że dla części użytkowników AI może z czasem stać się czymś w rodzaju informacyjnej wyroczni. „Skoro AI po przeanalizowaniu mojego przypadku tak powiedziało, to pewnie tak jest”. To jest niebezpieczne.
Szczególnie kiedy decyzja dużo waży. Jeżeli wybieram prawnika do ważnej sprawy, lekarza, doradcę finansowego albo firmę, której mam przekazać kilkaset tysięcy złotych na budowę domu, prawdopodobnie nadal będę chciał rekomendację AI zweryfikować.
Mogę dostać trzy firmy od ChatGPT, ale potem:
sprawdzę je w Google → wejdę na strony → przeczytam opinie → być może sprawdzę właściciela/ekspertów → dopiero później zadzwonię.
Przy usługach o mniejszym ryzyku ta potrzeba może być znacznie słabsza. I to jest kolejny obszar, który warto obserwować.
Nie traktowałbym więc AI i Google jako dwóch całkowicie oddzielnych światów. Na dziś mogą się wzajemnie uzupełniać.
| Klasyczne wyszukiwanie Google | Wyszukiwanie konwersacyjne / AI |
| Fraza | Opis sytuacji i problemu |
| Kolejne osobne zapytania | Jedna rozwijająca się rozmowa |
| Użytkownik dostosowuje pytanie do wyszukiwarki | Narzędzie próbuje zrozumieć język użytkownika |
| Lista wyników i źródeł | Synteza i gotowa odpowiedź |
| Użytkownik sam analizuje informacje | AI wykonuje część analizy |
| Użytkownik sam porównuje źródła | AI może pomóc je porównać |
| Częściej zaczynamy od znanej potrzeby | Możemy zacząć od niejasnego problemu |
| Wyszukiwarka pomaga znaleźć rozwiązanie | AI może najpierw pomóc zrozumieć problem |
| Kolejne wyszukiwania mają ograniczoną ciągłość | Kolejne pytania korzystają z kontekstu rozmowy |
| Ważna jest pozycja strony | Ważna może być odpowiedź, wzmianka, rekomendacja lub cytowanie |
| Kliknięcie jest kluczowym elementem ścieżki | Odpowiedź może wpłynąć na decyzję nawet bez kliknięcia |
Na koniec trzeba zrobić jeszcze jedno zastrzeżenie. Google nie stoi w miejscu. Samo coraz mocniej wdraża rozwiązania generatywne i konwersacyjne.
AI Overviews, AI Mode i kolejne funkcje pokazują, że klasyczna wyszukiwarka również przesuwa się w kierunku odpowiedzi, rozmowy i lepszego rozumienia złożonych pytań.
Dlatego być może za kilka lat pytanie: „Google czy ChatGPT?” w ogóle nie będzie właściwym pytaniem. Znacznie ważniejsza zmiana może wyglądać tak:
klasyczne wyszukiwanie → wyszukiwanie konwersacyjne i generatywne.
Google może pozostać jednym z jego głównych uczestników. ChatGPT drugim. Pojawią się następni. Z punktu widzenia właściciela firmy usługowej nazwa narzędzia jest jednak mniej ważna niż zmiana zachowania klienta.
Bo jeśli klient przestaje wpisywać tylko: „firma budowlana Poznań”, a zaczyna mówić:
„Mam taki problem, taką sytuację, takie obawy i takie oczekiwania. Pomóż mi najpierw zrozumieć, czego potrzebuję, a później znajdź firmy, które najlepiej do tego pasują”
…to zmienia się również zadanie stojące przed nami. Nie wystarczy już myśleć: „na jakie frazy chcemy być widoczni?”.
Coraz ważniejsze staje się drugie pytanie: „na jakie problemy naszych klientów chcemy być dobrą odpowiedzią?”
Nie, na obecnym etapie oba narzędzia się uzupełniają. ChatGPT świetnie sprawdza się na początku ścieżki – pomaga zrozumieć problem i podpowiada rozwiązania. Google wciąż pozostaje jednak kluczowe do ostatecznej weryfikacji firmy, sprawdzenia opinii i kontaktu.
Należy przestać skupiać się wyłącznie na krótkich frazach kluczowych (np. „prawnik Poznań”). Ważniejsze staje się tworzenie treści, które wyczerpująco odpowiadają na konkretne problemy, obawy i sytuacje, z którymi borykają się klienci (tworzenie klastrów wiedzy i opisywanie przypadków).
To efekt psychologiczny. Jeśli po dłuższej rozmowie i analizie problemu sztuczna inteligencja poleci konkretną firmę, użytkownik traktuje to jako spersonalizowaną, przemyślaną rekomendację. Buduje to większe początkowe zaufanie niż zwykłe kliknięcie w link na szczycie wyszukiwarki.
Jest nim bezkrytyczne zaufanie (traktowanie AI jako „informacyjnej wyroczni”). Sztuczna inteligencja generuje odpowiedzi bardzo logicznie i pewnie, przez co użytkownicy mogą zapomnieć, że model potrafi się mylić, źle zinterpretować pytanie lub skorzystać ze słabego źródła.
Zdecydowanie tak, ale zmienia się jego zakres. Modele AI czerpią wiedzę o świecie i firmach z internetu. Jeśli Twoja strona nie będzie dobrze zoptymalizowana, technicznie sprawna i nasycona eksperckimi treściami, sztuczna inteligencja nie będzie miała podstaw, by uznać Cię za dobrą odpowiedź na problem klienta